Zgodnie z prognozą pogoda do obserwacji zaćmienia słońca była idealna. Niemal brak zachmurzenia i przyjemna, wczesnowiosenna temperatura. Idealny powód by wziąć wolne w pracy i obserwować. Poprzednie zaćmienia jakie obserwowałem były przy pochmurnej aurze, kiedy zobaczenie słońca graniczyło z cudem.
Obserwowałem 2-ma metodami: starą przez mały teleskop, rzucając obraz na ekran (kartkę papieru), oraz nową metodą czyli przez zdjęcia rentgenowskie (filtr, przez który można patrzeć) Ten drugi typ obserwacji dominował podczas całego zdarzenia, dawał lepszy efekt.
Słońce w ciągu ponad 2 godzin przechodziło z prawej na lewą stronę tarczy słońca. W fazie maksymalnej mieliśmy piękny uśmiech. Można rzec: słońce na przywitanie wiosny dosłownie się do nas uśmiechnęło. Poniżej uwiecznione poszczególne etapy obserwacji.
To jednak nie wszystkie atrakcje tego dnia. Po zaćmieniu, gdy jechałem już do pracy pojawiło się więcej chmur piętra wysokiego - cirrostratus na których rozwinęły się fenomenalne zjawiska optyczne.
To wszystko oczywiście z naszego rodzinnego miasta Żary :) Niebawem pojawi się także film z obserwacji.
Zaćmienie słońca z 04.01.2011 tuż po fazie maksymalnej
Co prawda jest to blog pogodowy, warto jednak wspomnieć czasem o ciekawych wydarzeniach astronomicznych. Jedno z nich będzie miało miejsce w najbliższym czasie. Warto opisywać w kontekście chociażby prognozowanych warunków pogodowych. Zjawisko będzie mieć miejsce w godzinach przedpołudniowych. Rozpocznie się ono o 09:40, zakończy tuż po 12-tej. Maksymalna faza przypadnie na godzinę około 10:50. Zakryte będzie 70 proc tarczy słonecznej. Ostatnio zaćmienie słońca mogliśmy podziwiać 04 stycznia 2011 roku. Wówczas faza maksymalna sięgała ponad 80 proc. zakrycia tarczy słonecznej. Wtedy dominowały chmury, ale niewielkie przejaśnienia umożliwiły uchwycenie zjawiska. Jak będzie tym razem?
Ten tydzień rozpoczął się od poprawy pogody, która nadeszła po ostatnim pochmurnym i deszczowym weekendzie. Zapewnia ją potężny wyż z okolic północno-zachodniej Rosji. Dzięki niemu dociera do Polski polarno kontynentalne, a więc suche powietrze ze wschodu i południowego wschodu. Na szczęście jest ono dość ciepłe, dlatego na termometrach będzie znacznie ponad 10 st.C chociaż poranki będą z przymrozkami. Idealna pogoda ma panować do czwartku, czyli będzie ciepło i bezchmurnie. Jednak od piątku z północy kraju zaczną nasuwać się chmury chłodnego frontu atmosferycznego. Najnowsze prognozy utrzymują dla rejonu Żar bardzo dobre warunki obserwacyjne. Do południa, a więc w czasie wystąpienia zjawiska będzie bezchmurnie lub niewielkie zachmurzenie. Nad Polską utrzyma się wał wyżowy, jeszcze bardziej opóźniający wkroczenie frontu, dopiero na noc z 20 na 21 marca. (aktualizacja prognozy z dnia 19.03 godz. 21:40)
Warto też zwrócić uwagę na ciekawe okoliczności tego zaćmienia. Będzie mieć ono miejsce na 13 godzin przed rozpoczęciem się astronomicznej wiosny, a całkowita faza zaćmienia przebiegać będzie w okolicach Arktyki. Kolejna okazja na zobaczenia zjawiska o podobnej fazie maksymalnej będzie dopiero w 2026 roku, więc warto skorzystać z okazji. Ten wpis będzie edytowany najnowszymi aktualnymi prognozami.
Powoli zbliża się wiosna. Miniona zima zapisała się jednak jako ciepła i bardzo ciepła wbrew zapowiedziom z jesieni. Widać to szczególnie po porównaniu temperatur minimalnych z całego okresu. W tym roku najniższa temperatura zanotowana prze ze mnie w Żarach wyniosła zaledwie -8 st.C. Zaledwie, bo podczas przeciętnych zim spada zwykle do -15 st C, a przy najmroźniejszych to nawet poniżej -20 st.C. Obecny rok, podobnie jak miniony sezon zimowy bardziej zaczyna przypominać zimy sprzed roku 2009, które były mało śnieżne, z wysokimi temperaturami. No cóż ostatnia wichura ze stycznia była najgorszą od 2007 roku.
Przedwiośnie to dobry okres na rozpoczęcie obserwacji ciekawych formacji chmurowych. Już zauważyłem, że w okresie zimowym ciężko złapać ciekawy okaz z uwagi na zalegające bardzo często niskie chmury warstwowe typu stratus lubiące utrzymywać się na niebie całymi dniami. Obecnie już powietrze się wysusza na tyle, że podczas wyżowej aury chmury zanikają. Ostatnio bardzo ładne chmury piętra wysokiego - cirrus i cirrocumulus można było obserwować 10 marca. Był to ostatni z pierwszych ciepłych dni, kiedy to temperatura maksymalna przekroczyła 14 stopni.
Chmury były związane z nadchodzącym frontem atmosferycznym, który kilka godzin później dał opady deszczu, a za nim przyszło lekkie ochłodzenie. Aż żal, że tak piękne widoki oznaczają zwykle kres ładnej pogody. Poniżej pozostałe zdjęcia okazów.
Zgodnie ze wzmianką z ostatniego artykułu o możliwości wystąpienia bardzo silnego wiatru nad krajem i nad naszym regionem wystąpiły bardzo silne, powodujące znaczące utrudnienia i stanowiące zagrożenie porywy wiatru sięgające 90 km/h.
Wbrew pozorom silne porywy wiatru przyniósł głęboki, ale i tak stosunkowo jeszcze płytki niż, którego centrum w dniu 09 stycznia przechodziło nad Bałtykiem. Ciśnienie w jego centrum wynosiło około 980 hPa. Warunki sprzyjały jednak wystąpieniu silnego wiatru, gdyż niż ten sąsiadował z potężnym wyżem znad południowo-zachodniej Europy, w którego centrum ciśnienie wynosiło aż 1040 hPa. W dolnej troposferze na wysokości około 1 km nad Żarami w godzinach wieczornych, a więc wtedy kiedy zdarzył się incydent miało wiać z prędkością do 120 km/h. Zwykle porywy te nie schodzą do ziemi. Przy ziemi zwykle wieje podczas przechodzenia frontu atmosferycznego do 70-80 km/h lub nawet słabiej.
Jednak tego wieczora mieliśmy do czynienia z linią szkwałową. Jak wspomniałem we wzmiance - istniało ryzyko wystąpienia podobnie jak 20-go grudnia linii szkwału z burzami. Burze rzeczywiście wystąpiły m.in. rejonie Zielonej Góry, Nowej Soli i Wrocławia. Burze przy takich warunkach ściągają porywy wiatru i dlatego wówczas porywy wiatru mogą znacznie przekraczać 100 km/h. Zniszczenia w Żarach spowodowała linia szkwału właśnie, ale burze ominęły Żary.Tak poważne problemy jakie wystąpiły zdarzają się w naszym rejonie bardzo rzadko. Równie poważne były w m.in. styczniu 2007 roku, podczas przechodzenia orkanu Cyryll. Wówczas również była linia szkwału, a nad miastem w nocy niebo rozświetlały błyskawice.
Wczoraj (10.01) ponownie istniało ryzyko bardzo silnego wiatru. Porywy najsilniejsze były znów wieczorem na froncie atmosferycznym. Na wysokości około 1 km nad miastem znów miało wiać tak samo jak w piątek, ale zabrakło tym razem linii szkwałowej dlatego porywy były nieco słabsze. Tym razem niż był znacznie głębszy, nad Bałtykiem ciśnienie w jego centrum obniżyło się do 960 hPa. Warto też zwrócić uwagę na bardzo wysoką jak na styczeń temperaturę, która w dniu 10 stycznia wyniosła aż 13 st.
Niestety wygląda na to, ze Atlantyk nadal ma zamiar produkować głębokie niże. Nadal będzie ciepło a śnieg jeśli wystąpi to na bardzo krótki czas. Porywy wiatru będą kolejnych dniach jednak słabsze, ale nie można wyeliminować zagrożenia kolejną wichurą. Cyrkulacja niżów polarnych jest w tym sezonie bardzo aktywna, najaktywniejsza od lat i dość trudna do prognozowania.
Pogoda w okresie od 3-ciej dekady grudnia do pierwszego tygodnia nowego roku przeważnie była łagodna. Zdarzały się jedynie krótkotrwałe akcenty zimowe, głównie między świętami a Sylwestrem. To zawdzięczamy aktywnej w tym sezonie cyrkulacji zachodniej, która charakteryzuje się tym, że głębokie niże z północnej Europy w połączeniu z silnymi wyżami z południowej Europy przynoszą spore ilości ciepłego, polarnomorskiego powietrza. W ostatnich tygodniach także często wiało w porywach do 40-60 km/h.
W dalszej perspektywie nadal będzie przeważnie ciepło z niewielkimi epizodami zimowymi. Co ciekawsze już w najbliższy weekend (10-12.01) pogoda zrobić się może bardzo dynamiczna. Wystąpią ponownie silne porywy wiatru połączone z opadem deszczu i śniegu. Dynamiczna aura może też sprzyjać pojawianiu się podobnie jak w grudniu aktywnego frontu burzowego. Nie widać w ciągu 2 tygodni jednak ataku zimy, który mógłby się utrzymać na dłużej. Możliwe, że wystąpi na przełomie stycznia i lutego lub w lutym. W ostatnich latach zima pokazywała z jakim opóźnieniem potrafi zawitać.
Po wielu tygodniach mało ciekawej, późnojesiennej aury w grudniu pogoda zaczynała się robić ciekawsza nieco. Na początku miesiąca mieliśmy mroźne, kontynentalne powietrze, bez śladu śniegu. Tydzień później (10.12) spadł pierwszy deszcz lodowy i śnieg w symbolicznych ilościach. Następnie zrobiło się ciepło, ale stopniowo coraz bardziej wietrznie. 19. 12. był najcieplejszym jak na razie dniem w tym miesiącu, z temperaturą maksymalną w okolicach 11 st, przy czym przez kilkanaście godzin nie spadała poniżej 10 st. W dniu dzisiejszym (20.12) mogliśmy podziwiać bardzo rzadkie zjawisko pogodowe jakim jest burza śnieżna. Dlaczego pogoda tak się zmienia?
Za bardzo dynamiczne zmiany w pogodzie w ostatnim czasie odpowiedzialne są głębokie niże z centrum wędrujące nad północną Europą, z kolei nad zachodnią i południową Europą mamy silny wyż. To sprawia, że na przemian mamy dynamiczną adwekcję ciepłych mas powietrza, po czym przychodzi niewielkie ochłodzenie. Dzień wczorajszy przyniósł dynamiczną adwekcję ciepłej masy powietrza. Było ciepło, ale deszczowo i wietrznie. Dziś od rana mieliśmy chłodniejsze powietrze, które objawiało się przelotnym deszczem, ale więcej się przejaśniało, w godzinach popołudniowych przeszła burza. Było też wietrznie, w porywach do 55 km/h.
Front burzowy na 2h przed dotarciem nad Żary. (detektor wyładowań blitzortung. org)
Burza była obserwowana od godzin przedpołudniowych nad północnymi Niemcami. Przybierała postać frontu burzowego, który rozciągał się od zachodniej do wschodniej granicy. W ciągu godzin front ten przemieszczał się na południe, zahaczając o zachodnie krańce województwa lubuskiego. Do Żar dotarła w okolicach godziny 17:30. Najpierw zaczął padać deszcz i lekko zagrzmiało. Następnie zerwał się silny wiatr i wraz z deszczem zaczęła padać mocno krupa śniegowa, która następnie zmieniła się w śnieg. Nim pojawił się sam opad śniegu wystąpiły jeszcze 2 wyładowania. Jedno odległe, następne nad miastem na ułamek sekundy rozświetlając niebo tak jak zwykle ma to miejsce podczas letnich burz, po czym rozległ się potężny grzmot. Pod koniec zjawiska mieliśmy także opad śniegu bardzo dużymi płatkami. Temperatura spadła szybko z 4 do 1,5 stopnia, ale w godzinach wieczornych wzrosła do 2,5 stopnia. Tak więc wychłodzenie ewidentnie było wywołane lokalnym prądem zstępującym.
Wyładowania w rejonie Żar. Front był już w fazie rozpadu. Widoczne są też pojedyncze komórki burzowe.
Poniżej film z nagraniem spektakularnego wyładowania.
Czego należy się spodziewać w kolejnych dniach: Nadal pogoda będzie bardzo zmienna, ale do świąt będzie ciepło, nawet do 7-9 st. C powyżej zera. Szczególną uwagę zwraca ryzyko wystąpienia bardzo silnych porywów wiatru w regionie w nocy z 21 na 22 grudnia. Porywy mogą przekraczać 80 km/h. Wiec najsilniejszy wiatr jeszcze przed nami. Możliwe, że więcej zimowych akcentów zacznie się pojawiać od 26.12 i do końca roku temperatura będzie powoli spadała.
Po ostatnich przymrozkach jakie miały miejsce 28 i 29.10, kiedy miejscami temperatura spadała do -2 st.C ( na mojej stacji było -1,6) ponownie zaczęło się ocieplać i początek listopada przywitał nas piękną, złotą jesienią, bo na drzewach jeszcze sporo liści, choć niektóre zdążyły je zrzucić. Skąd tak piękna pogoda w zwykle szarym miesiącu, kiedy już nie ma liści na drzewach?
Tegoroczna jesień jak na razie jest łagodna i ciepła. Przez większą część października było ciepło, dopiero w trzeciej dekadzie miesiąca się ochłodziło na tyle, że we wschodniej Polsce pojawiły się marznące opady deszczu, oraz miejscami deszcz ze śniegiem. W naszym regionie jedynie wspomniane 2 poranki były z przymrozkami, to mniej niż zwykle. Z drugiej strony nie nękały nas głębokie niże, przeważnie pogoda była wyżowa, mało było wiatrów, które porwałyby liście, poza tym ciepła pogoda spowolniła nieco tempo opadania liści.
Obecnie, od doby mamy dzięki silnym wyżom znad południowo-wschodniej Europy i głębokiemu niżowi daleko nad Atlantykiem napływ bardzo ciepłej masy powietrza znad północnej Afryki i południowej Europy. Jest to masa polarnomorska, ale niewykluczone, że także przetransformowana masa zwrotnikowa. Dlatego pogoda jest typowa raczej dla połowy października niż listopada. Temperatura od razu poszybowała. Na stacji notuję 14/16 st.C Noce jednak są dość chłodne, ale bez przymrozków, z temperaturą rzędu 4/6 st.C. Rozkład baryczny sprzyjający tej sytuacji utrzyma się najprawdopodobniej do czwartku lub piątku. Do tego czasu będzie sporo słońca i bardzo ciepło, do 15-16 st.C w naszym regionie. Najciekawiej może być w rejonach górskich na południu kraju. Dzięki dużej ilości słońca i wiatrowi z południa. W wyższych partiach Sudetów, ale głównie Tatr może wiać halny temperatura może znacznie przekraczać 18 st. Taka sytuacja bardzo sprzyja przekraczaniu 20 st.C o tej porze roku.
Od piątku, a więc początku długiego weekendu będzie więcej chmur z opadami deszczu, nieco się ochłodzi, ale wygląda na to, że pogoda poprawi się podczas weekendu lub po nim. Nadal będą napływać kolejne porcje ciepłych i bardzo ciepłych mas powietrza. Niewiele się to zmieni do połowy miesiąca. Tak więc pogoda bardzo łaskawa. Nie grożą nam ani większe przymrozki ani śnieg.